Jiddu Krishnamurti: życie i nauczanie

strona główna | nauczanie | życie | bibliografia | różności | linki  

Wojciech Sady

DZIWNE DROGI ŻYCIA JIDDU KRISHNAMURTIEGO

Towarzystwo Teozoficzne i teozoficzny Maitreja

Dzieciństwo i Odkrycie

Okres przygotowań

Wizja i dramat

Zerwanie z teozofią

Okres przejściowy: 1930-1947

Rozkwit nauczania: 1947-1965

Zerwanie z Rajagopalem

Krishnamurti Foundations

Ostatnie lata

W oczach jednych był Przebudzonym, nawet kolejnym Buddą, inni mieli go za oszusta, jeszcze inni za ofiarę psychologicznych manipulacji, jakim został poddany w młodości. On sam pod koniec życia z uporem pytał: "Kim lub czym jest Jiddu Krishnamurti?" Dzieje jego życia (1895-1986) były aż nadto dziwne, zaś rozbieżności między zachowaniem na co dzień, a postawą jako Nauczyciela, co najmniej frapujące.

Nauczanie Krishnamurtiego wielu ludzi pozostawiało obojętnymi, dla innych wysłuchanie lub przeczytanie jego mów było początkiem rewolucyjnej przemiany wewnętrznej. Tej przemiany, która - według jego słów - stanowi jedyne rozwiązanie problemów zarówno jednostki, jak i społeczeństwa. A jednak nikt, o kim on by wiedział, pod wpływem jego nauk nie dokonał tego ostatniego kroku, który w tradycji indyjskiej rozumiany jest jako osiągnięcie nirwany, moksza czy samadhi. Sam Krishnamurti pod koniec życia podkreślał to jako własną porażkę i niepokoił się w związku z tym o los szkół i fundacji, jakie wokół niego powstały.

Używał języka potocznego, wolnego od terminologii filozoficznej czy teologicznej - ale licznym terminom nadawał swoiste znaczenia, nigdy ich wprost nie wyjaśniając. Mowy i serie mów nie były tematycznie uporządkowane, rozmaite zagadnienia pojawiały się i znikały bez nadrzędnego schematu. Do tych samych tematów wracał setki i tysiące razy i choć pewna ich lista jest charakterystyczna dla całego nauczania, to ich związki nie są dość jasne. Osobliwą zaś cechą nauczania Krishnamurtiego jest to, że omówienia dokonane przez innych, w zestawieniu z mowami i zapiskami jego samego, jawią się jako beznadziejnie nieadekwatne.

Jiddu Krishnamurti należał do wielkiej tradycji indyjskich nauczycieli - guru, czyli tych, którzy rozpraszają mroki niewiedzy - i z tradycji tej dziedziczył ideały zarówno nauczyciela, jak i jego powinności: to Przebudzony wskazujący innym drogę do Przebudzenia. Wiele o Przebudzeniu - określanym mianem samadhi, moksza, nirwany, Wyzwolenia, Oświecenia itd. - pisano, ale godzono się zawsze, że jest to stan duchowy, którego słowami opisać nie sposób. Osiągnięcie go miało raz na zawsze rozwiązywać nasze problemy życiowe. Ale choć w tym stanie życie nasze zyskuje sens, to nie potrafimy innym powiedzieć, na czym ów sens polega.

Wittgenstein nakazywał zachować na ten temat milczenie. Krishnamurti próbował o tym mówić, zdając sobie nieustannie sprawę z nieadekwatności wszelkich środków wyrazu. "Nie masz pojęcia, jak trudno jest wyrazić to, co niewyrażalne, a to, co się wyraziło, nie jest prawdą. A zatem trwa to dalej", pisał w cytowanym poniżej liście z 1932 r. Wcześniej na zarzuty przyjaciela wywołane niezrozumiałością jego wywodów, odparł:

Tak, tego ranka mi się nie powiodło. Próbuję powiedzieć coś o nowym wymiarze, przekazać nowe sensy, ale moje słowa interpretowane są na stare sposoby. Niczym malarz wyrażający coś nowego uczę się nowej techniki. Nie jest to łatwe. Ale poczekaj, gdy będę miał 60 lat... [S. Field, Krishnamurti: The Reluctant Messiah, New York: Paragon House 1989].

Można próbować mówić nie o - z istoty niewyrażalnym - Wyzwoleniu, ale o Drodze Wiodącej do Wyzwolenia. Tylko że taka droga, zdaniem Krishnamurtiego, nie istnieje! Nie możemy Wolności szukać, bo rozmyślnie szukając znaleźć możemy jedynie projekcję naszych obecnych uwarunkowań, lęków i pragnień. Nie możemy też iść drogą wskazaną przez jakiegoś proroka czy guru, ich słowa staną się bowiem dla naszego umysłu jeszcze jedną klatką więcej, jeszcze jednym uwarunkowaniem. Prawdziwą obsesją Krishnamurtiego było, by inni nie uznali go za swojego duchowego przewodnika. I stąd może każda reguła życia duchowego, jaką można w jego tekstach znaleźć, ma tam swoją antyregułę. Powtarza np., że musimy nieustannie obserwować wszelkie poruszenia naszego umysłu, by gdzie indziej twierdzić, że taka obserwacja do niczego nie prowadzi, ograniczona jest bowiem przez zastane pojęcia i tworzy w rezultacie nowe jeszcze ograniczenia. I tak dalej. Wreszcie pozostaje stwierdzić: "W całym tym ruchu musisz jakoś zacząć z innego końca, z drugiego brzegu" [Medytacje 1969], ale jak to zrobić, tego już się powiedzieć nie da. Gdy zdesperowany słuchacz spytał go w 1974 r., czym koniec końców jest jego nauczanie, odparł:

Pytasz mnie, czym jest nauczanie? Sam nie wiem. Nie umiem wyrazić tego w paru słowach. Myślę, że idea nauczania i bycia nauczanym jest z istoty błędna, dla mnie przynajmniej. Myślę, że jest to raczej kwestia dzielenia się niż bycia nauczanym, raczej wspólnego uczestnictwa niż dawania i otrzymywania [M. Lutyens 1983, zob. poniżej, s.204]

Pytanie, czy nauczanie Krishnamurtiego może wieść innych do Przebudzenia wywołuje pytanie, czy sam Krishnamurti był Przebudzonym, a nie oszustem lub chorym psychicznie. Cóż, przekonanie o istnieniu Przebudzenia to kwestia wiary w nie mniejszym stopniu niż np. przekonanie o objawionym charakterze Biblii czy Koranu. Ale nawet jeśli wierzymy, to my, nieprzebudzeni, nie posiadamy żadnych niezawodnych kryteriów, by Przebudzonych rozpoznać. Stąd tylu na świecie fałszywych proroków i oszukańczych guru.

Naturalną w tej sytuacji reakcją jest pytanie o sposób życia tego czy innego duchowego nauczyciela, o to, czy życiem swoim potwierdzał głoszoną naukę. Życie Krishnamurtiego zostało, na jego prośbę, dokładnie zbadane i opisane przez Mary Lutyens w trzech tomach: Krishnamurti: The Years of Awakening, London: John Murray 1975; Krishnamurti: The Years of Fulfilment, London: John Murray 1983; Krishnamurti: The Open Door, London: John Murray 1988. Skrót tej biografii: The Life and Death of Krishnamurti. Książka Pupul Jayakar, Krishnamurti: A Biography, San Francisco: Harper and Row 1986, choć wypełniona w większości relacjami z rozmów, jakie prowadził w Indiach w latach 1947-1985, stanowi cenne uzupełnienie relacji Lutyens. Istnieje szereg drobniejszych prac, jak choćby cytowana już książka S. Fielda, wspomnienia Asita Chandmala czy stare teksty teozofów. Ukazała się też książka, przedstawiająca Krishnamurtiego jako obłudnika: Radha Rajagopal Sloss, Lives in the Shadow with J. Krishnamurti, Massachusetts: Addison-Wesley 1991. Przed zarzutami broniła go Mary Lutyens, Krishnamurti and the Rajagopals, Krishnamurti Foundation of America. Chcę otwarcie powiedzieć: lektura tych wszystkich książek nie tylko na postawione pytania nie pomaga odpowiedzieć, ale do starych pytań dodaje nowe.