Jiddu Krishnamurti: życie i nauczanie

nauczanie | życie | bibliografia | różności | linki

OKRES PRZYGOTOWAŃ

11 stycznia 1911 George Arundale zakłada Zakon Wschodzącego Słońca, który w parę miesięcy później, przemianowany na Zakon Gwiazdy na Wschodzie (The Order of the Star in the East), stał się międzynarodową organizacją mającą przygotować ludzkość na Przyjście Nauczyciela Świata. ("Widzieliśmy gwiazdę jego na wschodzie" mówią szukający Dzieciątka Jezus mędrcy do Heroda.) Krishnamurti został Naczelnikiem Zakonu, Besant i Leadbeater jego Protektorami, Arundale Prywatnym Sekretarzem Naczelnika, Wodehouse Sekretarzem Organizacyjnym. Organ Zakonu stanowił wydawany zrazu w Adyarze kwartalnik The Herald of the Star (Zwiastun Gwiazdy). Od stycznia 1914 roku pismo poczęło ukazywać się w Anglii jako miesięcznik, drukowany na błyszczącym papierze, o objętości 64 stron, z 24 pełnostronicowymi ilustracjami. Na okładce widniało nazwisko Krishnamurtiego, choć główny ciężar prac redaktorskich spoczywał na Arundale’u. Członkowie Zakonu nosili pięcioramienne srebrne gwiazdki, przywódcy gwiazdki złote. Na początku 1914 r. Zakon zrzeszał 15 tysięcy członków, nie wszyscy byli teozofami (do Towarzystwa Teozoficznego należało w tym okresie około 16 tysięcy osób). Wtedy mniej więcej zaczęto używać imienia Krishnaji (sufiks -ji wyraża w Indiach cześć).

Odkrycie Krishnamurtiego i założenie Zakonu Gwiazdy doprowadziło do największej w dziejach Towarzystwa Teozoficznego schizmy: opuścił je w 1913 r., wraz z większością lóż niemieckich, Rudolf Steiner, tworząc własne Towarzystwo Antropozoficzne.

Wiosną 1911 r. Besant zabrała braci do Anglii. (Podczas podróży Krishna z pasją oglądał mechaniczne urządzenia statku, szczególnie interesował go aparat Marconiego.) Tłumy teozofów i ciekawskich witały przybywających 5 maja do Londynu. Chłopcy bywają w teatrach, oglądają koronację Jerzego V, a przede wszystkim werbują członków Zakonu Gwiazdy na Wschodzie. Wyjeżdżają na kilka dni do Paryża w związku z wykładem Besant "Giordano Bruno jako Apostoł Filozofii w XVI W." (Bruno był jedną z jej przeszłych inkarnacji). 28 maja, w trakcie jednego ze spotkań w Londynie, Krishna wygłosił swą pierwszą publiczną mowę, która mimo przygotowań wypadła słabo z powodu wyraźnego zdenerwowania mówcy. 7 października wszyscy wrócili do Adyaru.

28 grudnia miało miejsce w Benares wydarzenie uznane za nadprzyrodzone. Krishnaji wręczał certyfikaty nowym członkom Zakonu. Gdy ceremonia się rozpoczęła, około czterystu zebranych odczuło promieniującą przezeń wielką moc, tak że podchodzący padać mu poczęli do stóp, on zaś stał uśmiechnięty i błogosławił ich unosząc dłonie. 28 grudnia stał się w Zakonie świętem.

Narianiah, urabiany prawdopodobnie przez politycznych wrogów Besant, poczyna grozić odebraniem jej synów. Ustępuje wobec obietnicy wysłania ich do Anglii na studia, żąda jednak pełnego ich odizolowania od Leadbeatera. W pośpiechu Besant wypływa z chłopcami do Anglii, gdzie przybywają 16 lutego 1912. Towarzyszy im m.in. wychowanek Leadbeatera, C. J. Jinarajadasa (1875-1953). Następnych 10 lat bracia spędzą w Europie.

W marcu wyjeżdżają wszyscy do Taorminy na Sycylię, gdzie przybywają Leadbeater i Arundale. Tam Krishnaji odebrał 1 maja drugie Wtajemniczenie. Skończył też pisać książkę Education as Service (Wychowanie jako służba). Jest to opis życia idealnej szkoły - całkowitego przeciwieństwa placówek, w jakich tak bardzo cierpiał w Indiach. Niezależnie od sporów o autorstwo tekstu, trzeba zauważyć, że do końca życie jego wielką pasją było tworzenie sieci takich szkół. Przez następnych 10 lat niczego więcej nie pisał.

W tym czasie Narianiah zmienia zdanie i żąda oddania synów. (W parę dni po odpłynięciu z Indii Besant wysłała telegram prosząc go o opuszczenie Adyaru, co potraktowane zostało jako wypowiedzenie wojny.) Wykorzystują to indyjscy wrogowie Besant i Towarzystwa Teozoficznego, czyniąc ze sporu sprawę publiczną, przypominając skandal Leadbeatera i ujawniając jego pobyt na Sycylii. Besant, w obawie przed porwaniem, ukrywa chłopców w Anglii, sama zaś wyjeżdża do Indii, by podjąć w sądzie walkę o utrzymanie ich przy sobie. Odtąd przez dziesięć lat widywać się będą bardzo rzadko. Krishna będzie jednak bez przerwy pisywał do niej pełne uczucia listy, podkreślając, że zastępuje mu ona utraconą matkę. Przez cały czas bracia, święcie wierzący w czekającą ich misję, nie mają zamiaru wracać do ojca; nie utrzymują z nim nawet kontaktów listowych. Krishnaji koresponduje trochę z Leadbeaterem, choć bez żadnych sentymentów. (Stosunki między nimi stały się na zawsze chłodne od czasu, gdy w parę miesięcy po odkryciu Leadbeater, którego drażnił jednak tępy wyraz twarzy przyszłego wehikułu Nauczyciela Świata, spoliczkował go, kiedy ten mimo ponawianych uwag słuchał go z otwartymi ustami.)

15 kwietnia 1913 sąd w Madrasie nakazuje Besant odesłać chłopców do ojca. Podobnie kończy się w październiku rozprawa apelacyjna. Wreszcie Besant odwołuje się do Privy Council w Londynie, który 5 maja 1914 rozstrzyga sprawę na jej korzyść. Decydującym argumentem była wola pozostania przy niej wyrażona przez obu braci. Nieco wcześniej zresztą Krishnaji, osiągnąwszy pełnoletniość, przestał podlegać władzy ojca.

W międzyczasie chłopcy przebywają w różnych miejscach w Anglii, we Francji i we Włoszech, zwykle w towarzystwie Arundale’a i Jinarajadasy. Mają wciąż innych nauczycieli, czas jakiś uczą się w szkole koło Rochester, cierpiąc z powodu żartów, jakie stroili sobie z nich inni uczniowie. Rasowe uprzedzenia, pogłębiane przez krążące na ich temat plotki, sprawiają, że czują się samotni i obcy. Krishnaji tak czy inaczej, w przeciwieństwie do pilnego Nityi, nie rwał się do nauki. Od wczesnego dzieciństwa do końca życia nie był zdolny do zdyscyplinowanych działań. Cieszyły go natomiast pozostające do jego dyspozycji luksusowe samochody, podróże czy elitarne gry towarzyskie. Wszystko to stało się udziałem młodego człowieka z ujarzmionego kraju, który sam jeszcze niczego nie dokonał, nie wygłosił ani jednej godnej uwagi mowy!

Czas jakiś mieszkają w posiadłościach panny Mary Dodge, okaleczonej przez artretyzm bogatej Amerykanki, stanowiącej ekonomiczny filar wielu przedsięwzięć Towarzystwa Teozoficznego. W 1913 r. poczyniła zapis, na mocy którego Krishnaji otrzymywał 500, Nitya zaś 300 funtów rocznie. Były to jedyne jego "własne" pieniądze; odbierał je do końca życia. Właśnie będąc gościem Dodge, Krishnaji nabrał arystokratycznych manier i począł nosić wytworne ubrania.

Po wybuchu wojny bracia zgłaszają gotowość do pracy w formacjach pomocniczych, oferty jednak zostają odrzucone z powodu nasilonych w tym czasie uprzedzeń rasowych. Zasiadają więc do intensywnej nauki w nadziei rozpoczęcia studiów w Oxfordzie. Gdy nadzieje te zawodzą, próbują dostać się na uniwersytet w Cambridge, co również kończy się niepowodzeniem. W marcu 1918 r. Krishnaji oblał egzaminy na Uniwersytet Londyński (najwięcej trudności sprawiła mu matematyka); Nitya natomiast na ten uniwersytet się dostał i zaczął, mimo dużych kłopotów ze wzrokiem, studiować prawo.

Ważną rolę poczyna w tym czasie w życiu Krishnaji odgrywać Lady Emily Lutyens. Poznali się w dniu, gdy po raz pierwszy postawił stopę na angielskiej ziemi. Ona, córka Lorda Lyttona, Wicekróla Indii, miała wtedy 36 lat, była matką sześciorga dzieci i żoną wizjonerskiego architekta, projektanta Nowego Delhi, Edwina Lutyensa. Wkrótce poczęła zaniedbywać męża i dzieci, gotowa iść wszędzie za przyszłym wehikułem Nauczyciela Świata. W okresach rozstań listy pisywali do siebie niemal codziennie. Traktował ją, podobnie jak Annie Besant, niczym utraconą matkę; jej uczucie prawdopodobnie nie było matczyne. Wokół ich związku poczynają krążyć plotki; wreszcie Besant nakazuje im ograniczyć kontakty, zaś Leadbeaterowi Mistrzowie wciąż odmawiają zaakceptowania Emilii. Wreszcie sam Krishnaji pisze do Leadbeatera: "Nie została zaakceptowana przez Mistrza w roku ubiegłym i to nasza wina, żeśmy Go nie prosili (...) W tym roku musi zostać zaakceptowana i zamierzam dopomóc jej, jak tylko potrafię" (list z 18 lutego 1915). W 1916 r. Lady Emily zaczyna redagować Heralda i znów, wkrótce po odrzuceniu artykułu Leadbeatera, swe niezadowolenie wyraża sam Maitreja; w rezultacie część jej obowiązków przejmuje Wodehouse. (Na swe pierwsze, przekazane przez Leadbeatera Wtajemniczenie, musiała czekać do 1925 r.)

Podlegał więc Krishnaji w tym czasie wpływom różnych osób, najczęściej zajmujących wysokie pozycje w hierarchii Towarzystwa Teozoficznego. Ale były to chyba wpływy powierzchowne. Pusty umysł chłopca wydał się może Leadbeaterowi idealną glebą dla posiewu teozoficznych idei; jeśli tak, to nie przewidział on, że idee te nie zapuszczą w tym umyśle korzeni. Oto jak krótko przed śmiercią mówił o tym sam Krishnamurti:

Chłopiec zawsze mówił "Zrobię wszystko, co zechcecie". Było w tym coś ze służalczości, poddaństwa. Chłopiec był niepewny, niezdecydowany, myślał mgliście, nie dbał najwyraźniej o to, co się działo. Był jak naczynie z dużą dziurą w dnie: cokolwiek doń włożono przelatywało, nie pozostawało nic.

Podczas tych lat zapomniał swój język rodzinny, znikły też z jego świadomej pamięci teksty hinduskich ksiąg świętych, modlitw, pieśni. Bracia mieli się stać angielskimi dżentelmenami, to bowiem angielski dżentelmen stanowił, w Leadbeaterowskim schemacie ewolucji, szczyt ludzkiego rozwoju. Tymczasem, pozbawiwszy Krishnaji rodzimej kultury, nie zaszczepiono w nim też (teozoficznej) kultury Zachodu. Ukształtowano człowieka bez ojczyzny, bez więzi rodzinnych, bez przynależności religijnej czy kulturowej, który do końca życia miał nieustannie podróżować po całej Ziemi, sypiać w cudzych domach i korzystać z luksusowych wprawdzie, ale nie swoich sprzętów.

Stopniowo tracił zainteresowanie zarówno teozofią, jak i czekającą go misją. Odmówił przekazywania posłań od Mistrzów; kiedyś wyznał wręcz, że ujrzawszy Mistrza przed sobą wstał i przeszedł przez wizję na wylot. Czas spędzał najchętniej jeżdżąc na motorowerze i majsterkując przy nim; inną jego pasją stała się gra w golfa (tak mechanikiem jak graczem był ponoć znakomitym). Gdy wkrótce po wojnie wydano w Paryżu na jego cześć wytworne przyjęcie, pojawił się na nim jako elegancko ubrany młody człowiek, o gestach nonszalanckich i nieco znudzonych, zapytany zaś, czy nie ciąży mu czekająca go misja, roześmiał się i odparł, że bardziej interesuje go wynik najbliższego meczu na Wimbledonie. Pewnego razu wybrał się do kasyna, gdzie siłą woli starał się wpłynąć na wyniki ruletki - skończyło się na przegraniu niewielkiej sumy.

W tym czasie Besant kontynuowała walkę o autonomię dla Indii - w rezultacie została latem 1917 r. na trzy miesiące internowana. Jinarajadasa ożenił się, co wywołało prawdziwy szok, zwłaszcza wśród tych teozofów, którzy porzucali swych małżonków, by w stanie seksualnej czystości kroczyć Ścieżką. Krótko przed wybuchem wojny Leadbeater przeniósł się na stałe do Sydney, gdzie w 1916 r. konsekrowany został na biskupa Liberalnego Kościoła Katolickiego. (Kościół ten powstał w Niemczech jako wyraz protestu przeciw przyjętemu w 1870 r. dogmatowi papieskiej nieomylności, później został opanowany przez teozofów.)

Gdy Krishnaji po raz trzeci oblał maturę, Besant, z którą po paroletniej rozłące spotkał się w Londynie w kwietniu 1919 r., wysłała go z początkiem 1920 r. do Paryża by - skoro nie może dostać się na uniwersytet - nauczył się przynajmniej francuskiego. Półtoraroczny pobyt we Francji zaowocował przyjaźnią z rodziną de Manziarly, która trwać miała przez dziesięciolecia. Duże w tym czasie wrażenie wywarła na nim lektura Idioty; Dostojewskiego i Tako rzecze Zaratustra Nietzschego. Z upodobaniem czytał Naukę Buddy Paula Carusa i małą książeczkę Światło Azji. Z ksiąg biblijnych najwyżej cenił Pieśń Salomona i Eklezjastesa; Ewangelii, jak twierdził, nigdy nie czytał. Latem 1920 r. zaczął uprawiać medytację, wzrosło też jego zainteresowanie Towarzystwem Teozoficznym i Zakonem Gwiazdy na Wschodzie, a od stycznia 1921 r. jego noty wydawnicze poczęły ukazywać się na łamach  Heralda.

W lipcu 1921 r. odbył się w Paryżu pierwszy światowy Kongres Towarzystwa Teozoficznego, a 27 i 28 lipca pierwszy Światowy Kongres Zakonu Gwiazdy na Wschodzie. W tym drugim uczestniczyło około dwa tysiące spośród trzydziestu tysięcy członków, jakich zrzeszała wówczas ta organizacja. Krishnaji objął przewodnictwo, a zręcznością w prowadzeniu obrad zdumiał samą Besant. Pod jego wpływem zdecydowano, że nie będzie w Zakonie żadnych rytuałów, a w dążeniu do Prawdy trzeba porzucić wszelkie tradycje, ideały i obrzędy. "Otwarty umysł konieczny jest, aby zrozumieć Prawdę", pisał w sierpniowym numerze  Heralda.

15 sierpnia wyjeżdża do Holandii, aby obejrzeć położony w pobliżu miejscowości Ommen XVIII-wieczny Zamek Eerde. Zamek, wraz z porastającym dwa tysiące hektarów lasem, baron Philip van Pallandt ofiarował Zakonowi Gwiazdy. Podczas tego wyjazdu Krishnaji poznał Helen Knothe, 17-letnią Amerykankę, która stała się ponoć jego pierwszą miłością. Jednak tak małżeństwo, jak seksualne kontakty z kobietami całkowicie wówczas wykluczał. Gdy w 1922 r. dowiedział się, że Mar de Manziarly zaręczyła się, pisał, że równie dobrze mogłaby popełnić samobójstwo, bo "Pomyśl przecież, co Mar mogłaby zrobić dla Mistrza".

Wielki cień na wznowioną właśnie działalność rzuciła choroba brata. W maju 1921 r. Nitya dostał pierwszego krwotoku. Lekarz stwierdził gruźlicę i wysłał go na kurację do Szwajcarii. Krishnaji towarzyszył bratu.

W październiku poznał Desikacharya Rajagopala (ur. 1901). Był to odkryty w 1913 r. przez Leadbeatera Hindus, który w jednym z przeszłych wcieleń miał być św. Bernardem z Clairveaux. W tym życiu pochodził z wysokiej kasty, z rodziny głęboko religijnej. Rok po odkryciu umieszczono go w teozoficznej szkole w Benares - od tego czasu więzi rodzinne Rajagopala ograniczały się do sporadycznych odwiedzin. W 1920 został wysłany do Anglii gdzie, wspierany finansowo przez pannę Dodge, rozpoczął studia historyczne i prawnicze na Uniwersytecie Cambridge.

Na jesieni Nitya wydaje się wyleczony i 19 listopada bracia odpływają do Madrasu, co w zamierzeniu Besant stać się miało początkiem publicznej działalności Krishnaji. Witały go rozegzaltowane tłumy. Zaraz po przyjeździe przebrał się w indyjskie ubrania - odtąd postępował tak do końca życia, nosząc zachodnie ubrania w Europie i w Ameryce, a indyjskie w Indiach. W Benares i w Adyarze wygłasza publiczne mowy, pracuje też intensywnie dla Zakonu Gwiazdy na Wschodzie.

W połowie stycznia 1922 bracia spotykają się, z inicjatywy Nityanandy, w Madrasie z ojcem. Wedle relacji Mary Lutyens, obaj padli na powitanie do jego stóp dotykając ich czołami, a wtedy Narianiah wyszedł by umyć nogi dotknięte przez nieczystych. Pupul Jayakar przeczy temu powołując się na pochodzącą z połowy lat 80-ch relację szwagierki K, wedle której ojciec przygotował na tą okazję wspaniałą ucztę, a synów na powitanie objął płacząc. Nigdy więcej ojca, który zmarł dwa lata później, nie zobaczyli.

12 kwietnia bracia przybyli do Sydney na zjazd Towarzystwa Teozoficznego. Spotkali tam Leadbeatera, który, odziany we wspaniałe biskupie szaty, wyświęcał młodych księży Liberalnego Kościoła Katolickiego, a jednocześnie przekazywał posłania od Mistrzów. Doprowadziło to w Towarzystwie do rozłamu, wreszcie przeciwnicy zanieczyszczania teozofii wznowili stare oskarżenia o homoseksualizm. Bracia stanęli w jego obronie, przecząc podczas dobrowolnych zeznań przed komisją śledczą, by kiedykolwiek dopuścił się wobec nich czynów nierządnych.

ciąg dalszy